na każdy temat (Reklama: ,)

Już miał uzupełnić obraz sytuacji, ale w samą porę coś kazało mu się powstrzymać. Nikt nie powiedział, że byłoby o wiele lepiej, gdyby dzieci zginęły w katastrofie frachtowca szybką, tragiczną śmiercią, niż żeby miały stać się pionkami w okrutnej grze, prowadzonej przez ich kuzyna... w ponurej rozgrywce, która mogła się zakończyć tylko w jeden sposób: uśmierceniem pionków, kiedy Thrackan uzna, że nadeszła odpowiednia chwila. Jakie to szlachetne i odważne, że nikt nie wspomniał o tym ani słowa pomyślał automat. Swoją drogą to niesamowite, że on, Qiunine, reagował na wszystko tak dziwacznie i emocjonalnie. W tej samej chwili mały robot uświadomił sobie, że nigdy dotąd nie pomyślał o przerażającym aspekcie swojej sytuacji. Zaczekajcie momencik powiedział. A co ze mną? Ebrihim popatrzył na robota i cicho zachichotał. Och, to chyba oczywiste odparł. Co innego mógłbyś zrobić? Jak myślisz, co zrobi Thrackan, kiedy wstanie rano i przekona się, że dzieci zniknęły... a potem ujrzy ciebie?Q9 zastanawiał się nad swoją sytuacją dobre kilkanaście sekund. Ani trochę nie spodobały mu się wnioski, do jakich doszedł. Mogłem się tego domyślić powiedział w końcu.

(Reklama: )